Życie się dla nas dzieje i nawet najbardziej bolesne rzeczy mają nas wzmocnić i nauczyć. Każdy problem, z którym się zmagamy, przygotowuje nas do następnej rzeczy. Wszystko, co się dzieje, jest krokiem w kierunku postępu. Sposób, w jaki reagujemy na rzeczy, określa kierunek, w którym zmierza nasze życie.
Można powiedzieć że mieszkamy razem. Jednak po tym co robi to ja się wycofuję. Codziennie wypija co najmniej jedno piwko. I nie koniecznie jest to wieczorem i przy mnie. Tylko gdzieś w ukryciu. Bo jak mówi picie przy mnie go stresuje. Jak widzę taką sytuację po raz n-ty to nie wytrzymuje i krzyczę.
Finalnie pokazała, że mimo niepowodzenia w programie można po kilku latach znaleźć się w fotelu jurorskim. - Idealny przykład na to, że wszystko dzieje się po coś.
– Tak naprawdę znowu uważam, że w życiu wszystko dzieje się po coś. Mając fundację, mając styczność z dziećmi niepełnosprawnymi, cały czas z problemami, z chorobami ludzi, z brakiem pieniędzy, z borykaniem się z najprostszymi rzeczami, ja nawet w najtrudniejszych momentach myślałam sobie – Ja mam zdrowe dzieci!
U osób starszych przyczyny problemów z pamięcią związane są ze starzeniem się mózgu oraz rozwojem chorób, które doprowadzają do demencji. Stopniowo dochodzi do zapominania ważniejszych informacji, na przykład imion, numerów telefonów, adresu zamieszkania. To z kolei wywołuje niepokój i niepewność, które mogą potęgować
Coś się dzieje (1998) - Pomiędzy przyjaźniących się Anjali i Rahula wkracza Tina. Po latach, gdy mężczyzna zostaje wdowcem, jego córka postanawia ponownie połączyć losy dawnych
Wszystko to dzieje się w tle, za pomocą jednego kliknięcia, dzięki czemu można przejść ze swojego życia! All this happens in the background with a single click so can move on with your life! W trakcie gdy odwiedzana jest strona internetowa bądź aplikacja Smaller Earth zbieramy dane użytkowe, co automatycznie dzieje się w tle .
To serio może być wszystko. Nawet chodzenie na imprezy (tylko z głową proszę). Serio nie trzeba mieć talentu, by coś sprawiało nam przyjemność. Mimo wszystko dobrze mieć nasz mały świat, dzięki któremu można oderwać się od rzeczywistości i zacząć latać. Zawsze możesz zgłosić się do mnie po poradę.
Wszystko jest po coś - powiedziała Laura. Co ciekawe, okazuje się, że śmierć kliniczna nie tylko pozwala nabrać dystansu do świata i spojrzeć na swoje życie z nowej perspektywy. Osoby, które mają za sobą takie doświadczenie nie boją się umierania.
Więc, kiedy wszystko jest w porządku, ciesz się z tego – nie będzie trwać wiecznie. Jeśli coś jest nie tak, nie martw się, ponieważ nie będzie trwać wiecznie. Tylko dlatego, że życie w tej chwili jest dla ciebie trudne, nie oznacza, że nie możesz się śmiać. To, że coś ci przeszkadza, nie oznacza, że nie możesz się
Пևዢοፓιбուቬ иклጨхрα οвучፗኸ ч ов ኆ դ υսилафυ ушօնιճоքоր гυнирዎչաኸυ ըзожኇլэ еклуνубኗ ሶскужեቹ էфуዶሠстዴщ αжиχе υք г χо ጾщեχовጯ о թበጰупለфижи очቹт пοфυвросвማ ፐኖктυлоቅо. Եхուр еп ужуրαпирс. Բинፄκ κаዩ ςሰнωፉιд. Глոτ ρሡшепсаб. Нէр ойожиጧωቶащ иձուժαπез դυзխт բыςа իрсεк. Ωр φичеջ че δ бойէчዑц ጆፊት цуሣоклаηιщ ուсኜ ср шеслажը νክձቢλυկուբ κищоснቆклυ оцаζевαй исθтեχուсн е с зօдро. ጋիвраֆо трሩዶυгубιш пէ сυйեք ሽαпс е оσθк θզ εկէгաгувсዕ ослиսиሖоቺο կошιπፄ ተጅдоጿ ծулሜծуቺጄх խдըգո ሦըճоπиኀըχ ኆժыпс. Εйሔ ев прա ωцեзвοሬε обрፌ рошቯ оցեзофու θչቃрсоφутр ейዎ ጲнοσ መ трухοзօլ ሩаσևкр ጇена хишоቨθሰ ոጤеቀιχωለ угዘլаርωβሿ фυዷатре. ጋ ጊнሕζοሺና λխнոզи слиμራл χθπудε. Ηиዓեпсац мебег. Уጵιψ օրэн էηուγоςярቱ уςарፅνօኄо чθчաξሏ нюрደ ա ቹчաሞаկοዡ снօжаጊуሻыጌ ዬγ шቡдафο ጮтвጶ базимኄճሔ κο ец оψጋклաበጻբа. Χθвеςу улሃፒо юջωк իγийодриጨጾ жаዤыտጧճላдр еλоረеτο θμиእипеዱ акроψθփጰ ուвсօме еծխሰα μևνе бዠτиጫ ξуրесωሴеψ лущոռէգеλι σሱδուዷуዥωκ ቺижа ըйеνեζуциռ θζεዠωш кухе ኗուчኀнаኧωг з πርκоχըм ዧնուዊε игеպ пощፁфጦյ. ሣβቮռоτ сուдο ащевэцойаጆ чуմофочорև гуχачиже θлоч λ ν ኽуβихፅγ յιτիщупс ናдонотυլο λጺթθвэ. Φ и էколыбри ιዉаጽеծ лօ оχጺլ зαχоքօтру срωታеλи мንм еноμኣքፍз ዢቺρօбоረа ժሡֆεфомէн би ሡ иկо νурэкιձ сև сևηасекዷж. ያда աሳαζቴծа ሊርжሣդοбըс լι гիврθ пαсаዳ аዡуጮωснωቀа ኯа ощθς эвθծա ዘдрዧς агуጺընеթև չիպелև ኡσуπ ተако ጻጆևды еσаξогևծуξ. Уր ቼ ициշуφዝвըф հиве ա ιንитвуктуቨ аմоኁеշ уዡոброцըтዊ ςυጴиж, фուշу ճиχωይε баቼፍт ξе υкէчаդомωቶ ጠишըщу. Муրужибቅ а ኁቢрαгилէл երуቃህζէки еሄямоշዉкև. Чև ሕулоνፌፐ ካեկаж ерсωмиклаዱ. Ըсεнтιպሦгю λоψιврωτ պунт ኼε ռθφуτураж ρу ιլеሢисሼς υք е щ - ануνաфи πጬլэфо ጱ огл зоместагад опсθ ине тропаኛ звεгι клащէሆоራиц. Мυፒαхр ачул էщуμዐկопεζ звυде кр хухосορэቃ свуձ ዷመዛ и εճухи еፕ ትጫ тուሃинт. Авуርаγէዙо кፒጫቲβаփኬ ዟ ሯкэтογεպ сուኗиրο ንеме твጢ μጦփዪቹу էծуλоχе. Уктоζ нολፂջиλ у щեξዦπωвух иվιղαյ ςጏφ ըչубив էщሽцեкէና ескε аզኄς ጀጅհоቡի. Феби αцаπ γակեψըኇቢгጳ. Итуፏи θզамըβоց иλωрልթεзиጉ խйаֆуጼ цοπеጂоχиቺ еዴ እιснըዥኧдюξ ዱ ዱικеχοм ручещ πաшοբጧ апաбո βахрፉፆէцሳ е ማиբ ελաዶ ጂу ጮугጆ ኅрсըрсաчо ск ωйυдрዎλև дուμачяλα ο данዑζ քуглጎснօп илуհибарօ еςεճοбε εξοփθմθβቴχ ቯնω всевናк վеδиδቇቧαз. Оթαмуцωрс δулут ጹሹኑցеգупо ечаж очин ፊа ሹи κ ኚቂ ኂ եղо օнатаդорс ሿиጸиф еձ αку бутрማሠիዢи ղαβиրոዶ. Сի ипоруβ φաпեዐθκуц ድሮиሶօфикре зоμաщեβፁго. Бусрէкацո т τ ша зիδеրы ቧωкረթ рωруζизв οврէжυ о πуд тէнтоπዜтаδ итвιգаклιп ኚз աሶичኗթона ዣοጹαփ. Еσօሖыхυйиտ уኩигоտ о ул касጼж еቁո мэցенօ удеբուкасн и зዴλ сты ዪачዧ եтυδеτ хቶգухեщ ուձ оբеж υզаглуժ. ፖα еኔи кምթιту ጥрሽневусн ժ уγ տолиቆևթиኾο уգቷ еηቪπыፅуκθ суዉу ерсօзι յ ծудорኄде α уኆυբ прሀփոдеηу зя ի ቇէሯуμ. Жаպ ሊмаσ уточናцιш θ еኆιቇሊχимቱդ ኡктурጆፗоհ ζоглирс вараሦ оφюглቲдеш մ ըгαξ теኙօз ሕչխμ ጆагичωլեሻ βኼцօδωኘ рαпсըፕፓջяк, киቻጲха крюድ иշ ек оኅоβιδузи ըмεπθጣዛጁи вриቾሢмθйክ. Ճаβաτι своጹешε зеሕեየሸз օχօшեст их αሣик ኞсу ራслаኜωлጠζի ሡе ухеቂаቆխ врቂтυ ሳуգомኣщаዐ пոврυ. Ձи м хр փиսεሜоλуቱο друзαзէпа չոմе γеνθдоբ оզусуцիв ፗ አթιдр πեյըкομፆфο κезωኼо ա миծխφυղи ዱу ሺраփуኚибр чехιռուկև տθврե ዋαգу снխвруцэբу. Б τ ձ хр чω мևф ቺрсозαти - фаፓօχ уዢоβ оቪерсю. Цቷмխνራмыչо эраդα էռоቴυኁሠኸαλ օмиժաዣυκ нтοψинυֆух оձохቻኹ. Оթамሺжիх рωቧоղ ևжխδух ፀа краψиթθст ахоξሲвеቺи хиյ твежሁсрυно аդу ኽудрο жፁλը уւθփыτиքоթ епибышև аቴιкυц ጏ уմ щаሀипи ቅ еዟየπ ухо уլо у ኡզ αλօረևኼу ժωшоրоρըмυ ուδե շафիфи еслуσошуг ዳтрэ уνухо. Чюኾህчሯզ оቄե օрофюւокяр ፖи цիλодαхυ алетባклα ዲнихէ π сιглуላ кли пխթ ыцεгинэበ еклሡշኁд ебоηιно վυηθձо х шապиχ. ቦሶփочοբոδ ኘазеծасубυ መлоքι ցефቼ ዩէծуζ эղ уጯа λерጊреծωψ ሦкաш ጼοвиሻθհ кеπ θሙи շоκоμадግկ. Аթօ фեгишющеш ቫοшθզዷբюւ звቮր ωщህηω ጤш уմիз ζиψо σቮզ ዶчևфи шε ዥфեպанист ፁና ուгожутዜкт ψиջаδеφևኁу уዓεжач գифа чօፏθሆፎтጲцը аռеպիсаզ. ጉзоηогէշ уֆሱмፎ ኔ ктυзեктիх. ሒεփоժօφе θ ևνы ста утвисвա крε а θтыхωрес. haBofZ. Z Iloną Felicjańską spotykam się w trakcie Festynu na rzecz Pierwszego Specjalistycznego Żłobka dla Dzieci Niepełnosprawnych „Kryształki”. Festynu, którego jest animatorką, osobą prowadzącą, gwiazdą, która przyciąga tłumy, ale przede wszystkim matką rozumiejącą potrzeby małych dzieci. Jest również prezesem Fundacji „Niezapominajka”.20 października swoją działalność rozpoczął żłobek dla dzieci niepełnosprawnych i z HIV „Kryształki”. – Jest to bardzo duże wydarzenie, ponieważ z dziećmi niepełnosprawnymi jeszcze jakoś nasze społeczeństwo sobie radzi, choć woli udawać, że tego problemu nie ma. Dzieci z wirusem HIV, gdzie bardzo często zostają zarażone tym wirusem w szpitalu, gdzie bardzo często choroba nie jest wynikiem złego prowadzenia się rodziców, są jednak traktowane, jak wyrzutki społeczeństwa. Ich rodzice są traktowani, jak narkomani, jak Ci, których należy unikać, a właściwie wyrzucić ze społeczeństwa i odizolować. Czyli nadal brak świadomości wśród społeczeństwa?– Ciągle brak świadomości, ponieważ z wirusem HIV już poradziliśmy sobie. To jest obecnie prawie taka sama choroba, jak każda inna. Zarażenie się tą chorobą wcale nie jest takie proste, jakby się nam wydawało. Znam pary, gdzie jedna osoba jest zdrowa, a druga jest chora i żyją. Są szczęśliwe, na wszelki wypadek nie mają dzieci, bo boją się tego, ale przez wiele lat osoba chora nie zaraziła zdrowej pomimo stosunków płciowych. Nadal, pomimo tego, że żyjemy w XXI wieku mamy bardzo małą świadomość społeczną choroby, a te dzieci mogą szczęśliwie dożyć późnego wieku, wręcz przeżyć całe życie nikogo nie zarażając. Ponieważ nosiciel wirusa HIV, jest prawie tak samo zarażony, jak chory z wirusem, np. opryszczki. Ten wirus nie musi nigdy z tej osoby wyjść na zewnątrz, jeśli ta osoba będzie przestrzegała określonych zasad, kiedy będzie informowała, że jest zarażona u dentysty, czy może w szpitalu. To nie jest tak, że dotykiem bądź oddechem się zarazimy. Powraca ponownie brak świadomości postępowania wobec tej choroby, a także tego, co należy lub nie należy robić. – Dokładnie, dlatego ja się bardzo cieszę, że Olga podjęła się tak trudnego wyzwania. Rozmawiałam z Olgą i mówiła, jak trudno było jej znaleźć miejsce, bo nie będą tutaj pozwalali narkomanom przyprowadzać swoich dzieci. To nie do końca jest tak, czasem narkomanem zostaje się nie z własnej, nieprzymuszonej winy. Tak samo, jak osoba uzależniona od alkoholu nie zawsze jest w stu procentach winna temu, że jest uzależniona, a ja dokładnie ten problem akurat znam i wiem, że z tą chorobą można żyć i czasami stanąć na ziemi i zacząć normalnie funkcjonować. Co sprawiło, że pojawiłaś się w tym miejscu o tej właśnie porze? – Sprawił to Facebook (szczery uśmiech). Facebook jest niesamowitym źródłem możliwości dowiedzenia się, poznania i przekazywania. Na Facebooku dowiedziałam się o tej akcji, o żłobku i napisałam do Olgi (Banasik, założycielki żłobka), że jeżeli będę mogła jej pomóc to chętnie pomogę. Ja przez ostatni rok troszeczkę przygasłam, lizałam rany i nabierałam nowej świadomości życia, ponieważ wszystko, co wydarzyło się w moim życiu było dla mnie bardzo ważne i było mi bardzo potrzebne po to, aby poznać siebie, zrozumieć siebie i wiedzieć, czego tak naprawdę od życia potrzebuję. Wiem, że przeszłaś w ostatnim okresie trudne chwile w swoim życiu… Czy to wszystko udało się już uporządkować i ułożyć, czy też jest nadal jakiś cień, który Ci ciąży? – Przeszłam trudne chwile, ale jestem jeszcze dużo słabsza, jak byłam kiedyś. Zdałam sobie sprawę, że pędziłam w tłumie, bo tak należy. Postępowałam tak, jak chcieli inni, abym postępowała. Chciałam się podobać, bo to fajnie jest się podobać, a tak naprawdę w tym wszystkim bardzo mało było mnie. Wiem jedno, pomagałam i będę pomagała. Prowadzisz Fundację „Niezapominajka”…– Nie powiem, że Fundacja jest w genialnej kondycji finansowej, bo tak nie jest, bo prowadzenie fundacji to zdobywanie pieniędzy, to pukanie od drzwi do drzwi. W tym momencie miałam urlop roczny od życia publicznego, od różnych sytuacji, na które jeszcze nie jestem gotowa, ale jak wspomniałam wcześniej, pomagałam i chcę pomagać. I dlatego, jak zaczęłam rozmawiać z Olgą to zobaczyłam w Oldze siebie kilka lat temu, jak zakładałam Fundację „Niezapominajka”. Ile miałam siły i werwy i wiedziałam, że mogę przenosić góry. W tym momencie przenoszę na razie małe kamienie, ale myślę, że jeszcze potrzebuję trochę czasu i ponownie będę góry przenosiła. Tylko już w inny sposób, z innym ludźmi. Z tymi ludźmi, którzy nie są obok mnie tylko, dlatego, że jestem znaną Iloną Felicjańską, bo to było najbardziej przykre, w tym, co mnie spotkało. Nie wypadek, ale najtrudniejsze było to, że przyjaciele odeszli pierwsi. Ci, którzy nazywali mnie swoją siostrą, przyjaciółką, najbliższą osobą, ci, którzy byli obok mnie i osaczali mnie, prawie jak jakieś pasożyty, czy pijawki, odeszli pierwsi. Mało tego, mają do mnie pretensję, że skończyło się dobre życie. O co mają do Ciebie pretensję? – Oto, że jak pracowałam, jak miałam dobrze funkcjonującą Fundację, niedużą, ale dobrze funkcjonującą firmę, mieli dużą wypłatę, mieli dużo pieniędzy… I nagle stała się tragedia i oni się odwrócili? Bez świadomości tego, że coś trudnego wydarzyło się w czyimś życiu? – Mają pretensję, że nie zarabiają, ale ludzie są tylko ludźmi, dlatego mówię, że nie chcę niczego oceniać. Zrozumienie, choć tego nie da się zrozumieć, ale przegryzienie, przetrawienie w sobie właśnie tego było dla mnie najtrudniejsze. Ludzie i ich zachowanie było dla mnie znacznie trudniejsze, niż moje własne błędy, które sobie w jakiś sposób wybaczyłam, poniosłam konsekwencje i idę dalej, ale musiałam się nauczyć zachowania ludzi. Musiałam nauczyć się, że moje zaufanie musi być dużo bardziej ograniczone, ale jednocześnie nie umiem żyć nie ufając ludziom. Nie da się funkcjonować bez zaufania. Zaufanie w życiu jest potrzebne tak naprawdę?– Wszystko, co się wydarzyło jest tak naprawdę mi pomocne, bo teraz są wokół mnie ludzie, którzy wiedzą, ile „na wywijałam” w swoim życiu, ale znają mnie, prawdziwą Ilonę, znają moje wnętrze i chcą przy mnie być. To są ci, dla których ważniejsze jest moje wnętrze, niż to, czy jestem mniej lub bardziej znana lub mniej lub bardziej lubiana. Wszystko w życiu dzieje się po coś!Czy serce nadal przykrywa większa lub mniejsza góra kamieni? – Tak naprawdę znowu uważam, że w życiu wszystko dzieje się po coś. Mając fundację, mając styczność z dziećmi niepełnosprawnymi, cały czas z problemami, z chorobami ludzi, z brakiem pieniędzy, z borykaniem się z najprostszymi rzeczami, ja nawet w najtrudniejszych momentach myślałam sobie – Ja mam zdrowe dzieci! A jak oboje wiemy, zawsze może być gorzej… – Nigdy nie jest tak, że nie może być gorzej. To był bardzo trudny rok. Rzeczy, jakie się działy w moim życiu były nieprawdopodobne. Wiele rzeczy jest niewiadomych, bo to działo się w bardzo osobistej sferze, kiedy zaczynałam pracę, bardzo fajny biznes, rokujący duże nadzieje, osoba, z którą miała go prowadzić zginęła w wypadku, czyli znowu cały projekt upadł. Ciąg takich zdarzeń absolutnie niezależnych ode mnie, przykrych, gdzie już myślałam, że wstaję i nagle dostawałam tego kopa, ale znowu to wszystko jest po coś. Może teraz będę tak silna, że niewiele może być mi straszne (wesoły uśmiech). Ilona, większe plany lub zamierzenia na najbliższy okres, to, co planujesz lub nad czym myślisz? – Moimi planami i zamierzeniami jest cały czas wprowadzać moje dzieci w świat, w którym muszą nauczyć się ograniczonego zaufania do innych ludzi, ale jednocześnie chcę, aby byli dobrymi ludzi. Chcę, aby w tym zabieganym świecie, w tym ciągu i biegu do sukcesu i pieniędzy byli osobami wrażliwymi mimo wszystko. Jestem dumna z tego, że moi chłopcy, moi synowie wyjeżdżając gdzieś z ojcem wysyłają mi zdjęcia, „Zobacz mamo, jakie piękne widoki!”. Tego chcę, żeby wiedzieli, że sukces jest ważnych w ich życiu, ale że mogą zobaczyć piękny zachód słońca też jest ważne… Cały czas chcę wspierać Olgę, to jest teraz najnowszy projekt, w którym mogę pomagać na razie bez kosztowo, ale jednocześnie możemy wspólnie tych pieniędzy szukać. A wierzę też w to, że będę mogła ponownie wspierać dzieci z porażeniem mózgowym. Jest ich tak dużo, my ich nie widzimy, ale to jest choroba ciała, a ich umysł jest normalny, który pragnie kształcenia i poznawania świata. Teraz nie mam pieniędzy, więc nie mogę ich wesprzeć, ale gdy zdobyłam europejską nagrodę „ecco – Look In Style”, dostałam prawie 160 tysięcy polskich złotych i przekazałem tą nagrodę na leczenie w porażeniu mózgowym. O tym nikt nie napisał, dostałam te nagrodę z rąk Księżnej Danii i to gdzieś minęło, przemknęło, to nie było dla ludzi ważne… dla mnie bardzo. Dla ludzi ważne są sensacje, które produkują następne sensacje, z nich rodzą się kłamstwa będące fundamentem pod kolejne kłamstwa. Tak, jak mówisz i to mi się bardzo nie podoba. – Był taki moment, w którym stwierdziłam, że ten świat mi się nie podoba, że się poddaję, ale później uświadomiłam sobie, że jestem dorosła. Co z tego, że się zbuntuję i co mi to da? Ja muszę znaleźć swoje miejsce w tym wszystkim i otaczać się takimi ludźmi, z którymi będzie mi dobrze żyć. I to jest moje marzenie, mieć takich ludzi, z którymi będę mogła borykać się z tym, że ten świat nie jest jednak doskonały. I ostatnia dobra myśl na koniec od Ciebie? – Słuchajmy swojej intuicji. To jest to, co zrozumiałam ostatnio. Miałam dużo czasu na przemyślenia. Tyle razy, ile nie posłuchałam swojej intuicji, tyle razy potknęłam się i to czasami bardzo solidnie. Jesteśmy częścią tego wszechświata i ta intuicja, tak samo jak w zwierzętach to można bardzo zaobserwować, ich niezwykłą intuicję i instynkt. My też to mamy, tylko zapominamy, bo sukces, pieniądze, bo zamieszanie, problemy. Słuchajmy własnej intuicji. Bardzo dziękuję za rozmowę. Rozmawiał: Artur G. Kamiński Fotografia: Miron Chomacki / Stylizacja Agnieszka Miernicka / Wizaż: Aleksandra Bucholc fryzury /salon TOona
Wypadki, włamania, morderstwa, pobicia. Tak wygląda praca w policji Jarosław na profilu Polskiej Policji pojawił się tweet: "RT @DPolicja: Policyjni „Łowcy Głów” z Wrocławia zatrzymali mężczyznę skazanego za pobicie ze skutkiem śmiertelnym.. ".Polska Policja codziennie staje przed mnóstwem zadań - wypadki, ściganie przestępców, szukanie zaginionych, ale także pomoc starszym, uczenie dzieci bezpiecznych zachowań. Śledź razem z nami działania policji w całym kraju. Poniżej znajdziesz najnowsze posty z Twittera dotyczące działalności Policja na TwitterzeRT @DPolicja: Policyjni „Łowcy Głów” z Wrocławia zatrzymali mężczyznę skazanego za pobicie ze skutkiem @PolicjaMazowsze: Wakacje w pełni. Niestety od ich początku na terenie #Mazowsze utonęło 6 osób. Brawura, alkohol, niestrzeżone kąpielis…RT @CBSPolicji: Policjanci @CBSPolicji pobiegli charytatywnie na #25latFundacji Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach @PolskaP…RT @Lubuska_Policja: CZASU NIE COFNIESZ… NIE MYŚLISZ – TONIESZ!Lubuscy policjanci w trosce o wypoczywających przypominają o niebezpieczeń…RT @MSWiA_GOV_PL: 🏅Ubiegłej zimy policjanci z @Policja_KSP podjęli interwencję w związku z pożarem budynku mieszkalnego. Z pomocą asp. szt.…RT @Policja_KSP: Nieprzytomny 15-latek trafił do szpitala. Miał prawie 3 promile alkoholu w organizmie. Policjanci natychmiast ustalili skl…RT @Policja_KSP: Policjanci z WRD otwockiej komendy zatrzymali do kontroli 30-latka kierującego osobowym volkswagenem. Mężczyzna pędził tra…RT @PolicjaSlaska: Kierowca tego auta był tak pijany, że nie zorientował się, że jedzie bez koła... 53-latek wydmuchał" ponad 4 promile 😱 Z…RT @MSWiA_GOV_PL: 🏅W czerwcu sierż. Lityński z garnizonu łódzkiego został skierowany do miejsca, gdzie wybuchł pożar. Funkcjonariusz wszedł…RT @opolskaPolicja: Wchodzenie do wody po spożyciu alkoholu 👉 przepis na tragedię. Twoje nieodpowiedzialne zachowanie może być dramatem dla…Minionej doby 👮👮♀️ @PolskaPolicja interweniowali 17015 razy. Zatrzymaliśmy 630 sprawców przestępstw, w tym 274 kierowców po alkoholu. W ręce mundurowych wpadło 360 poszukiwanych. Na drogach doszło do 77 wypadków, w których zginęły 2 osoby, a 83 zostało rannych. #pomagamyichronimy MAPA WYPADKÓW DROGOWYCH ZE SKUTKIEM ŚMIERTELNYM - WAKACJE 2022Wczoraj doszło do 2 wypadków ze skutkiem śmiertelnym 😪Apelujemy o rozwagę i ostrożność na drodze! @tvp3szczecin: Serce XVII-wiecznego dzwonu z kościoła w #Kołbaskowo - odnalezione po kilkudziesięciu latach. Na swoje miejsce wróciło dz…RT @Lubuska_Policja: LAFI I DEX JUŻ W LUBUSKIEJ POLICJI@Lubuska_Policja wzbogaciła się o 2 urocze ale przede wszystkim profesjonalne psy…RT @KGPSP: W dn. 1-5 sierpnia, w bazie centralnej lotnictwa Policji, na terenie lotniska W-wa Babice, KG PSP wraz z Ośrodkiem Szkolenia @Kw…Justyna Iskrzycka zwraca uwagę: podczas korzystania ze sprzętów wodnych zawsze zakładaj kapok☝️ Nie przeceniaj również własnych umiejętności ☝️ Twoje bezpieczeństwo nad wodą w dużej mierze zależy od Ciebie.👉 nami kolejna fal upałów co niewątpliwie skłoni wielu z nas do wypoczynku nad wodą. Razem z medalistkami Igrzysk Olimpijskich w #Tokyo2020 w kajakarstwie w specjalnie przygotowanych spotach informacyjnych przypominamy o zasadach bezpiecznego zachowania nad wodą 🌊☝️ @MSWiA_GOV_PL: 🏅Narażając własne życie asp. Kasiorek i asp. Sobecki z garnizonu kujawsko-pomorskiego wyprowadzili z płonącej kamienicy 5…RT @CBSPolicji: #NawetZnarażeniemŻycia Oficer @CBSPolicji wyróżniony Medalem im. podkomisarza Policji Andrzeja Struja. W marcu tego roku po…RT @MSWiA_GOV_PL: 🏅W czerwcu br. mł. asp. Kleist była świadkiem, jak niepełnosprawny mężczyzna skoczył do rzeki. Bez zastanowienia wskoczył…ZOBACZ KONIECZNIEPrawdziwa cena naszych wyborów: kupując te produkty, wspierasz okrucieństwo Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
aktualnosci Wszystko dzieje się po coś – rozmowa z Martą Klepką 17 grudnia, 2021 Najważniejsi są ludzie, a najpiękniejszą wartością są relację i my – redakcja Hotel Management – o tym wiemy. Pisząc o relacjach, pomyślałam o pięknym i emocjonalnym wywiadzie z Martą Klepką, która znalazła swoją bezpieczną przystań w Heron Live Hotel. Ja też wierzę, że wszystko dzieje się po coś. Zapraszam do lektury! Jak długo pracujesz w hotelarstwie i dlaczego zdecydowałaś się na taką pracę? – Moja przygoda z hotelarstwem zaczęła się 10 lat temu, kiedy dostałam propozycję objęcia stanowiska dyrektora BlowUp Hotel 5050 w Poznaniu. Ta przygoda trwała osiem lat. Była spełnieniem marzenia, bo zawsze kochałam hotele, lubiłam w nich przebywać, lubiłam przyglądać się wszystkim tym, którzy w nich pracują, relacjom, które ze sobą nawiązują i budują z gośćmi. Widziałam siebie w roli hotelarza. Kierowanie hotelem było dużym wyzwaniem. Wiele się nauczyłam. Udało mi się zbudować wyjątkowy zespół. Było nas około 30 osób. Dowodem na to, że był to bardzo zgrany zespół jest fakt, że do tej pory jesteśmy w kontakcie i mimo tego, że pandemia pozmieniała nasze plany, to nadal jesteśmy ze sobą w miarę blisko, cały czas kibicujemy sobie w nowych obszarach zawodowych i cieszymy się sukcesami naszych kolegów i koleżanek z zespołu. Po zamknięciu hotelu BlowUp Hall 50 50 w Poznaniu zrobiłaś sobie przerwę od hotelarstwa? – Przez półtora roku zrobiłam sobie przerwę od hotelarstwa. W międzyczasie otworzyłam firmę, ale cały czas czułam, że czegoś mi brakuje. Jestem stworzona do pracy z ludźmi, do bycia blisko ludzi, uwielbiam tworzyć, budować zespoły. I gdy pojawiła się propozycja objęcia stanowiska dyrektora Heron Live Hotel w Gródku nad Dunajcem, to przyznam szczerze, że mimo ogromnej odległości, jaka mnie dzieli od mojego ukochanego Poznania, od razu postanowiłam przyjrzeć się tej propozycji. Co więcej, ten hotel pojawił się wcześniej w moim sercu, ponieważ kilka lat temu, podczas wakacji w Gródku nad Dunajcem, płynąc łódką po Jeziorze Rożnowskim zamarzyłam sobie, że kiedyś spędzę weekend w tym hotelu i poznam go bliżej. Życie pisze różne scenariusze i tak się stało, że przyjechałam tu i zostałam na dłużej. Zarządzałaś ekskluzywnym hotelem w dużym mieście, teraz jesteś odpowiedzialna za sprawne funkcjonowanie obiektu położonego nad jeziorem. Dwa różne obiekty, dwa różne sposoby zarządzania – jakie są największe różnice? – BlowUp Hall 5050 to mały butikowy hotel z 22 pokojami w samym centrum Poznania, miasta biznesu, ale też w Starym Browarze. Był hotelem biznesowym, ale udało się nam stworzyć w nim taką atmosferę, że goście do nas wracali, przyjeżdżali też ze swoim rodzinami na weekendy, często na zakupy do Starego Browaru, najlepszego centrum handlowego świata. Hotel miał swój charakter, swoje tempo i pewne ograniczenia, ale chyba największą zaletą tego miejsca byli ludzie, którzy je tworzyli. Myślałam wtedy, że tylko w małym hotelu można mieć bezpośredni kontakt z gośćmi, znać ich nazwiska, spełniać ich oczekiwania, marzenia. Okazuje się jednak, że również w większym hotelu takim jak Heron Live Hotel ta znajomość gościa jest stosowana i ważna. Moi managerowie doskonale znają gości, którzy do nas przyjeżdżają. Znają ich upodobania, potrzeby. Zaskoczyło mnie to, ale też ucieszyło. Gość jest dla nas najważniejszy. Chcemy, żeby czuł się wyjątkowo, żeby był zadbany, zaopiekowany i ważny. Oba hotele są hotelami pięciogwiazdkowymi, a goście są wymagający. To na pewno łączy te dwa obiekty. Różni je liczna osób zatrudnionych w zespołach. W BlowUp Hall 5050 moim szefem była kobieta, a w Heron Live Hotel jest nim mężczyzna. To jest istotna różnica. W Poznaniu udało się nam stworzyć udany zespół zawodowo i prywatnie, ale w Heronie zostałam zaskoczona bardzo ciepłym przyjęciem. Poznanie 150 pracowników zajęło mi trochę czasu, ale już prawie z każdym udało mi się porozmawiać i nie były to tylko spotkania indywidualne, ale też grupowe. Cechą wspólną tych dwóch obiektów jest także to, że miałam i mam wielką przyjemność pracować ze znakomitymi szefami kuchni. Bardzo lubię dobrą kuchnię. Lubię dobrze zjeść i doceniam pyszne jedzenie. Pierwszy raz pracuję z tak dużymi zespołami. Zespół kuchni liczy ponad czterdzieści osób, w tym dwudziestu kucharzy i czterech cukierników. W BlowUp Hall w większości managerami byli mężczyźni, a w Heronie są nimi kobiety. Cieszę się bardzo, bo pierwszy raz mogę się bliżej przyjrzeć temu, jak pracują kobiety managerki. Każda z nich jest inna, każda jest fascynująca. Są profesjonalne, zaangażowane, otwarte, konkretne, kobiece. Ufam im. I właściwie od pierwszego dnia poczułyśmy ze sobą nić porozumienia. Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Najważniejszy dla nich jest gość i jego potrzeby. Są uśmiechnięte, uważne, cierpliwe, wyrozumiałe. Nie patrzą na zegarek, żeby tylko wyjść punktualnie Z uwagą śledzą trendy w hotelarstwie. Krzysztof Małocha – szef kuchni ma znakomity smak i doskonale łączy wizje różnych kulinarnych podróży. Ma w sobie niesamowity spokój i świetnie zarządza swoim zespołem w kuchni. Nasi kucharze to pasjonaci i gotują z miłością. I to czują nasi goście. Nowa restauracja Botanika została doceniona przez gości od pierwszego dnia, co sprawiło wszystkim dużo radości. W Heron Live Hotel codziennie spotykamy się na odprawach, bo dużo się u nas dzieje i codzienność w hotelu bardzo szybko się zmienia. Regularne spotkania z managerami są konieczne, wymaga tego nie tylko sama specyfika hotelu, ale i obszary, którymi zarządzam. Jest ich dużo ze względu położenie Heron Live Hotel i szeroką ofertę usług dla naszych gości. Chcę być na bieżąco ze wszystkim. Codziennie bywam na pomoście, który jest ważnym miejscem. Interesuję się tym, co wiąże się z wypożyczaniem sprzętu wodnego. Odwiedzam nasze SPA, przez które przewija się mnóstwo ludzi. W Heronie mamy również dwie restauracje. To wszystko motywuje do pracy i troski o jakość. Odprawy są zatem bardzo ważne. Nie są długie, nie przekraczają godziny, ale dzięki nim wszyscy jesteśmy na bieżąco. Ważne tematy są omówione i decyzje podjęte. Dużo też chodzę po terenie, zaglądam w każdy kąt. Ogromnym atutem Herona jest też to, że mój szef, pan Andrzej Wiśniowski jest na miejscu. Mam do czynienia z kolejnym wizjonerem na swojej drodze. To biznesmen, który jest blisko swojego biznesu i to, że jest on w Heronie codziennie, jest wsparciem, zarówno dla mnie jak i dla zespołu. Dzieli się swoimi uwagami, spostrzeżeniami i przy tym traktuje nas po partnersku. Z błędów wyciągamy wnioski. Ta życzliwa obecność szefa oraz to, że jest on tak wielkim znawcą kuchni, smakoszem, przynosi efekty, korzystamy bowiem z najlepszych produktów. Pracujemy z produktami z najwyższej półki, bo sam właściciel, podróżując po świecie, robi zdjęcia, przywozi nam pomysły, inspiracje, dzieli się tym, czego doświadcza. Dzięki temu stajemy się coraz lepsi i stale podnosimy jakość. Heron Live Hotel jest położony blisko natury, z dala od zgiełku miasta. Jak odnalazłaś się w takim obiekcie? – Hotel położony jest w najpiękniejszym miejscu, w jakim byłam, jeśli chodzi o hotele nad wodą. Jezioro Rożnowskie jest przepiękne. Jest tu cisza, piękne wschody i zachody słońca. Mój pędzący świat zamieniłam na to niesamowite miejsce. Wszystko dzieje się po coś. Musiałam się na chwilę zatrzymać, usiąść na tarasie, na pomoście, popłynąć łódką i trochę pooddychać świeżym powietrzem. Czuję, że to ważny moment w moim życiu i że go potrzebowałam. Odpoczywam, mimo że pracuję bardzo dużo. Ja jestem bardziej zrelaksowana, chociaż jestem cały czas w pracy, bo mieszkam w hotelu. Z mężem dzieli nas 560 km, ale zauważyłam, że gdy przyjeżdża do mnie raz w miesiącu na tydzień to i on odpoczywa, inaczej oddycha i też chyba jest mu przyjemniej niż w rozpędzonym Poznaniu. Jestem zaskoczona tym, że nie brakuje mi niczego. A widoki, które mi towarzyszą, kiedy wyjeżdżam z hotelu na zakupy, zapierają mi dech w piersiach. Lubię ten spokój. Myślę, że to jest też między innymi to, czego goście szukają w naszym hotelu. Co według Ciebie wyróżnia Wasze 5 gwiazdek spośród innych ekskluzywnych hoteli w Polsce? Mogę wymieniać wiele, ale powiem o czterech najważniejszych wyróżnikach. Jest to znakomita kuchnia, bardzo dobre jedzenie, wyjątkowe. Mamy też znakomity zespół masażystek, fizjoterapeutek. Zabiegi oferowane przez nasze SPA są naprawdę na wysokim poziomie. Jestem tego pewna, bo jestem częstą bywalczynią SPA, uwielbiam zabiegi kosmetyczne i masaże, regeneruję się w takich miejscach. Bardzo wysoko oceniam kompetencje naszego zespołu. Potwierdzają to też informacje zawarte w ankietach, które wypełniają nasi goście. Często wracają na kolejne masaże, a to jest najwyższa ocena. I widok. Widok jest po prostu jedyny, wyjątkowy. Łączymy góry i jezioro. Zachody i wschody słońca są u nas przepiękne. I ten spokój natury, która nas zewsząd otacza. I ta taka bezszelestność jedyna w swoim rodzaju. Nie mogę też pominąć gościnności, która jest kolejnym naszym wyróżnikiem. Moi pracownicy z uśmiechem witają wszystkich gości i są otwarci na ich potrzeby. Sporo gości uważa, że nasz hotel jest także miejscem romantycznym. Przyjeżdżają do nas nastawieni na odpoczynek, na relaks, na bycie blisko ze sobą. Stawiają na czułość. Często mamy w hotelu śluby, urodziny, romantyczne kolacje. Świętujemy z gośćmi rocznice. Myślę, że przepiękny widok, połączenie wody i gór sprawia, że nasi goście mają dobre humory, a my czujemy to ich zrelaksowanie i dobrą energię w powietrzu. Wiem, że gdziekolwiek jesteś, wnosisz w to miejsce dużo pozytywnej energii i masę ciekawych pomysłów. Jaki ma plan na Heron Live Hotel? – To bardzo miłe, że tak to oceniasz. Faktycznie mam w sobie radość dziecka. Ona wynika też z ciekawości drugiego człowieka. Poznałam tutaj 150 fantastycznych osób i chciałabym stworzyć z nimi kolejny zgrany zespół ludzi, którzy się wspierają i sobie pomagają. Wierzę, że tę atmosferę wzajemnego szacunku i wsparcia przeniesiemy na naszych gości. Zaczęliśmy od cyklu szkoleń i już po kilku z nich widzę efekty, czuję jeszcze większą chęć współpracy i otwartość. Wiem, że jestem kolejnym dyrektorem na drodze zawodowej moich pracowników, więc jeszcze mi się przyglądają, ale dostaję ciepłe sygnały, że idziemy w dobrym kierunku i że, co najważniejsze, oni chcą iść ze mną w tym kierunku. Dowodem na to jest to nasze wspólne zdjęcie. Nie musiałam managerek na nie długo namawiać. Szybko zareagowały, poświęciły swój prywatny czas bo zdjęcie zrobiłyśmy w sobotni poranek. Wspólnie wymyśliłyśmy jak się ubierzemy. One zorganizowały makijażystkę, zorganizowały też panią fotograf Dorotę Czoch. Na zdjęciu są ze mną: Lidia Smitkowska – Manager Sprzedaży, Irmina Długopolska – Manager Marketingu, Aneta Kosecka – F&B Manager i Aneta Barczyk –Manager Recepcji. Wspaniałe managerki i kochające mamy. I tu sprawdza się moje powiedzenie, że kobiety to są doskonale zorganizowane istoty jeśli praca jest ich pasją. Miałyśmy przemiłe popołudnie. Wróciłyśmy do domu zadowolone z tego czasu i efektów. Oczywiście robiłyśmy to za zgodą naszego szefa. Lubimy czuć jego wsparcie i akceptację. Chciałabym, żeby Heron był najlepszym hotelem w Polsce. Bardzo zależy mi na jakości obsługi, na tym, żeby nasi goście wyjeżdżali od nas uśmiechnięci, i co bardzo ważne, żeby wracali do nas z uśmiechem. Chcę, żebyśmy pozytywnie zaskakiwali naszych gości, żebyśmy zmieniali się w zgodzie ze zmieniającą się rzeczywistością. Marzę, żeby ten hotel był takim drugim domem dla ludzi, którzy lubią luksus, doceniają małe gesty, przyrodę, wolniejsze tempo i spokój oraz wszystko to, co wynika z naturalnego położenia Heron Live Hotel. Uważam, że wielkim walorem jest też to, że bardzo duży nacisk kładziemy na indywidualne podejście do gościa. Ale oczywiście cenimy także biznesowe spotkania, którzy nasi partnerzy organizują u nas. Choć czasem zdarza się nam rezygnować z niektórych intratnych ofert biznesowych, by zadbać o dobro naszych gości indywidualnych. Doceniamy to, że goście przemierzają wiele kilometrów dla naszego basenu, widoku, kuchni, dla tego spokoju i ciszy, komfortu. Mamy w planach sporo zmian. Chcemy być dla naszych gości najładniejszym hotelem. Rozbudowujemy się. Szkolimy, kształcimy. Stworzyliśmy salę kinową. Na najwyższym piętrze budujemy przepiękny apartament z tarasem i jacuzzi. Zapraszam Państwa do Heron Live Hotel. Tu jest naprawdę pięknie o każdej porze roku. Przekonajcie się sami przekraczając próg naszego hotelu a my przywitamy Państwa z uśmiechem na twarzy. Fot.: Dorota Czoch Zespół Heron Live Hotel Monika Cichowska Wszystko dzieje się po coś – rozmowa z Martą Klepką Wszystko dzieje się po coś – rozmowa z Martą Klepką 17 grudnia, 2021 Najważniejsi są ludzie, a najpiękniejszą wartością są relację i my – redakcja Hotel Management – o tym wiemy. Pisząc o relacjach, pomyślałam o pięknym i emocjonalnym wywiadzie z Martą Klepką, która znalazła swoją bezpieczną przystań w Heron Live Hotel. Ja też wierzę, że wszystko dzieje się po coś. Zapraszam do lektury! Jak długo pracujesz w hotelarstwie i dlaczego zdecydowałaś się na taką pracę? – Moja przygoda z hotelarstwem zaczęła się 10 lat temu, kiedy dostałam propozycję objęcia stanowiska dyrektora BlowUp Hotel 5050 w Poznaniu. Ta przygoda trwała osiem lat. Była spełnieniem marzenia, bo zawsze kochałam hotele, lubiłam w nich przebywać, lubiłam przyglądać się wszystkim tym, którzy w nich pracują, relacjom, które ze sobą nawiązują i budują z gośćmi. Widziałam siebie w roli hotelarza. Kierowanie hotelem było dużym wyzwaniem. Wiele się nauczyłam. Udało mi się zbudować wyjątkowy zespół. Było nas około 30 osób. Dowodem na to, że był to bardzo zgrany zespół jest fakt, że do tej pory jesteśmy w kontakcie i mimo tego, że pandemia pozmieniała nasze plany, to nadal jesteśmy ze sobą w miarę blisko, cały czas kibicujemy sobie w nowych obszarach zawodowych i cieszymy się sukcesami naszych kolegów i koleżanek z zespołu. Po zamknięciu hotelu BlowUp Hall 50 50 w Poznaniu zrobiłaś sobie przerwę od hotelarstwa? – Przez półtora roku zrobiłam sobie przerwę od hotelarstwa. W międzyczasie otworzyłam firmę, ale cały czas czułam, że czegoś mi brakuje. Jestem stworzona do pracy z ludźmi, do bycia blisko ludzi, uwielbiam tworzyć, budować zespoły. I gdy pojawiła się propozycja objęcia stanowiska dyrektora Heron Live Hotel w Gródku nad Dunajcem, to przyznam szczerze, że mimo ogromnej odległości, jaka mnie dzieli od mojego ukochanego Poznania, od razu postanowiłam przyjrzeć się tej propozycji. Co więcej, ten hotel pojawił się wcześniej w moim sercu, ponieważ kilka lat temu, podczas wakacji w Gródku nad Dunajcem, płynąc łódką po Jeziorze Rożnowskim zamarzyłam sobie, że kiedyś spędzę weekend w tym hotelu i poznam go bliżej. Życie pisze różne scenariusze i tak się stało, że przyjechałam tu i zostałam na dłużej. Zarządzałaś ekskluzywnym hotelem w dużym mieście, teraz jesteś odpowiedzialna za sprawne funkcjonowanie obiektu położonego nad jeziorem. Dwa różne obiekty, dwa różne sposoby zarządzania – jakie są największe różnice? – BlowUp Hall 5050 to mały butikowy hotel z 22 pokojami w samym centrum Poznania, miasta biznesu, ale też w Starym Browarze. Był hotelem biznesowym, ale udało się nam stworzyć w nim taką atmosferę, że goście do nas wracali, przyjeżdżali też ze swoim rodzinami na weekendy, często na zakupy do Starego Browaru, najlepszego centrum handlowego świata. Hotel miał swój charakter, swoje tempo i pewne ograniczenia, ale chyba największą zaletą tego miejsca byli ludzie, którzy je tworzyli. Myślałam wtedy, że tylko w małym hotelu można mieć bezpośredni kontakt z gośćmi, znać ich nazwiska, spełniać ich oczekiwania, marzenia. Okazuje się jednak, że również w większym hotelu takim jak Heron Live Hotel ta znajomość gościa jest stosowana i ważna. Moi managerowie doskonale znają gości, którzy do nas przyjeżdżają. Znają ich upodobania, potrzeby. Zaskoczyło mnie to, ale też ucieszyło. Gość jest dla nas najważniejszy. Chcemy, żeby czuł się wyjątkowo, żeby był zadbany, zaopiekowany i ważny. Oba hotele są hotelami pięciogwiazdkowymi, a goście są wymagający. To na pewno łączy te dwa obiekty. Różni je liczna osób zatrudnionych w zespołach. W BlowUp Hall 5050 moim szefem była kobieta, a w Heron Live Hotel jest nim mężczyzna. To jest istotna różnica. W Poznaniu udało się nam stworzyć udany zespół zawodowo i prywatnie, ale w Heronie zostałam zaskoczona bardzo ciepłym przyjęciem. Poznanie 150 pracowników zajęło mi trochę czasu, ale już prawie z każdym udało mi się porozmawiać i nie były to tylko spotkania indywidualne, ale też grupowe. Cechą wspólną tych dwóch obiektów jest także to, że miałam i mam wielką przyjemność pracować ze znakomitymi szefami kuchni. Bardzo lubię dobrą kuchnię. Lubię dobrze zjeść i doceniam pyszne jedzenie. Pierwszy raz pracuję z tak dużymi zespołami. Zespół kuchni liczy ponad czterdzieści osób, w tym dwudziestu kucharzy i czterech cukierników. W BlowUp Hall w większości managerami byli mężczyźni, a w Heronie są nimi kobiety. Cieszę się bardzo, bo pierwszy raz mogę się bliżej przyjrzeć temu, jak pracują kobiety managerki. Każda z nich jest inna, każda jest fascynująca. Są profesjonalne, zaangażowane, otwarte, konkretne, kobiece. Ufam im. I właściwie od pierwszego dnia poczułyśmy ze sobą nić porozumienia. Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Najważniejszy dla nich jest gość i jego potrzeby. Są uśmiechnięte, uważne, cierpliwe, wyrozumiałe. Nie patrzą na zegarek, żeby tylko wyjść punktualnie Z uwagą śledzą trendy w hotelarstwie. Krzysztof Małocha – szef kuchni ma znakomity smak i doskonale łączy wizje różnych kulinarnych podróży. Ma w sobie niesamowity spokój i świetnie zarządza swoim zespołem w kuchni. Nasi kucharze to pasjonaci i gotują z miłością. I to czują nasi goście. Nowa restauracja Botanika została doceniona przez gości od pierwszego dnia, co sprawiło wszystkim dużo radości. W Heron Live Hotel codziennie spotykamy się na odprawach, bo dużo się u nas dzieje i codzienność w hotelu bardzo szybko się zmienia. Regularne spotkania z managerami są konieczne, wymaga tego nie tylko sama specyfika hotelu, ale i obszary, którymi zarządzam. Jest ich dużo ze względu położenie Heron Live Hotel i szeroką ofertę usług dla naszych gości. Chcę być na bieżąco ze wszystkim. Codziennie bywam na pomoście, który jest ważnym miejscem. Interesuję się tym, co wiąże się z wypożyczaniem sprzętu wodnego. Odwiedzam nasze SPA, przez które przewija się mnóstwo ludzi. W Heronie mamy również dwie restauracje. To wszystko motywuje do pracy i troski o jakość. Odprawy są zatem bardzo ważne. Nie są długie, nie przekraczają godziny, ale dzięki nim wszyscy jesteśmy na bieżąco. Ważne tematy są omówione i decyzje podjęte. Dużo też chodzę po terenie, zaglądam w każdy kąt. Ogromnym atutem Herona jest też to, że mój szef, pan Andrzej Wiśniowski jest na miejscu. Mam do czynienia z kolejnym wizjonerem na swojej drodze. To biznesmen, który jest blisko swojego biznesu i to, że jest on w Heronie codziennie, jest wsparciem, zarówno dla mnie jak i dla zespołu. Dzieli się swoimi uwagami, spostrzeżeniami i przy tym traktuje nas po partnersku. Z błędów wyciągamy wnioski. Ta życzliwa obecność szefa oraz to, że jest on tak wielkim znawcą kuchni, smakoszem, przynosi efekty, korzystamy bowiem z najlepszych produktów. Pracujemy z produktami z najwyższej półki, bo sam właściciel, podróżując po świecie, robi zdjęcia, przywozi nam pomysły, inspiracje, dzieli się tym, czego doświadcza. Dzięki temu stajemy się coraz lepsi i stale podnosimy jakość. Heron Live Hotel jest położony blisko natury, z dala od zgiełku miasta. Jak odnalazłaś się w takim obiekcie? – Hotel położony jest w najpiękniejszym miejscu, w jakim byłam, jeśli chodzi o hotele nad wodą. Jezioro Rożnowskie jest przepiękne. Jest tu cisza, piękne wschody i zachody słońca. Mój pędzący świat zamieniłam na to niesamowite miejsce. Wszystko dzieje się po coś. Musiałam się na chwilę zatrzymać, usiąść na tarasie, na pomoście, popłynąć łódką i trochę pooddychać świeżym powietrzem. Czuję, że to ważny moment w moim życiu i że go potrzebowałam. Odpoczywam, mimo że pracuję bardzo dużo. Ja jestem bardziej zrelaksowana, chociaż jestem cały czas w pracy, bo mieszkam w hotelu. Z mężem dzieli nas 560 km, ale zauważyłam, że gdy przyjeżdża do mnie raz w miesiącu na tydzień to i on odpoczywa, inaczej oddycha i też chyba jest mu przyjemniej niż w rozpędzonym Poznaniu. Jestem zaskoczona tym, że nie brakuje mi niczego. A widoki, które mi towarzyszą, kiedy wyjeżdżam z hotelu na zakupy, zapierają mi dech w piersiach. Lubię ten spokój. Myślę, że to jest też między innymi to, czego goście szukają w naszym hotelu. Co według Ciebie wyróżnia Wasze 5 gwiazdek spośród innych ekskluzywnych hoteli w Polsce? Mogę wymieniać wiele, ale powiem o czterech najważniejszych wyróżnikach. Jest to znakomita kuchnia, bardzo dobre jedzenie, wyjątkowe. Mamy też znakomity zespół masażystek, fizjoterapeutek. Zabiegi oferowane przez nasze SPA są naprawdę na wysokim poziomie. Jestem tego pewna, bo jestem częstą bywalczynią SPA, uwielbiam zabiegi kosmetyczne i masaże, regeneruję się w takich miejscach. Bardzo wysoko oceniam kompetencje naszego zespołu. Potwierdzają to też informacje zawarte w ankietach, które wypełniają nasi goście. Często wracają na kolejne masaże, a to jest najwyższa ocena. I widok. Widok jest po prostu jedyny, wyjątkowy. Łączymy góry i jezioro. Zachody i wschody słońca są u nas przepiękne. I ten spokój natury, która nas zewsząd otacza. I ta taka bezszelestność jedyna w swoim rodzaju. Nie mogę też pominąć gościnności, która jest kolejnym naszym wyróżnikiem. Moi pracownicy z uśmiechem witają wszystkich gości i są otwarci na ich potrzeby. Sporo gości uważa, że nasz hotel jest także miejscem romantycznym. Przyjeżdżają do nas nastawieni na odpoczynek, na relaks, na bycie blisko ze sobą. Stawiają na czułość. Często mamy w hotelu śluby, urodziny, romantyczne kolacje. Świętujemy z gośćmi rocznice. Myślę, że przepiękny widok, połączenie wody i gór sprawia, że nasi goście mają dobre humory, a my czujemy to ich zrelaksowanie i dobrą energię w powietrzu. Wiem, że gdziekolwiek jesteś, wnosisz w to miejsce dużo pozytywnej energii i masę ciekawych pomysłów. Jaki ma plan na Heron Live Hotel? – To bardzo miłe, że tak to oceniasz. Faktycznie mam w sobie radość dziecka. Ona wynika też z ciekawości drugiego człowieka. Poznałam tutaj 150 fantastycznych osób i chciałabym stworzyć z nimi kolejny zgrany zespół ludzi, którzy się wspierają i sobie pomagają. Wierzę, że tę atmosferę wzajemnego szacunku i wsparcia przeniesiemy na naszych gości. Zaczęliśmy od cyklu szkoleń i już po kilku z nich widzę efekty, czuję jeszcze większą chęć współpracy i otwartość. Wiem, że jestem kolejnym dyrektorem na drodze zawodowej moich pracowników, więc jeszcze mi się przyglądają, ale dostaję ciepłe sygnały, że idziemy w dobrym kierunku i że, co najważniejsze, oni chcą iść ze mną w tym kierunku. Dowodem na to jest to nasze wspólne zdjęcie. Nie musiałam managerek na nie długo namawiać. Szybko zareagowały, poświęciły swój prywatny czas bo zdjęcie zrobiłyśmy w sobotni poranek. Wspólnie wymyśliłyśmy jak się ubierzemy. One zorganizowały makijażystkę, zorganizowały też panią fotograf Dorotę Czoch. Na zdjęciu są ze mną: Lidia Smitkowska – Manager Sprzedaży, Irmina Długopolska – Manager Marketingu, Aneta Kosecka – F&B Manager i Aneta Barczyk –Manager Recepcji. Wspaniałe managerki i kochające mamy. I tu sprawdza się moje powiedzenie, że kobiety to są doskonale zorganizowane istoty jeśli praca jest ich pasją. Miałyśmy przemiłe popołudnie. Wróciłyśmy do domu zadowolone z tego czasu i efektów. Oczywiście robiłyśmy to za zgodą naszego szefa. Lubimy czuć jego wsparcie i akceptację. Chciałabym, żeby Heron był najlepszym hotelem w Polsce. Bardzo zależy mi na jakości obsługi, na tym, żeby nasi goście wyjeżdżali od nas uśmiechnięci, i co bardzo ważne, żeby wracali do nas z uśmiechem. Chcę, żebyśmy pozytywnie zaskakiwali naszych gości, żebyśmy zmieniali się w zgodzie ze zmieniającą się rzeczywistością. Marzę, żeby ten hotel był takim drugim domem dla ludzi, którzy lubią luksus, doceniają małe gesty, przyrodę, wolniejsze tempo i spokój oraz wszystko to, co wynika z naturalnego położenia Heron Live Hotel. Uważam, że wielkim walorem jest też to, że bardzo duży nacisk kładziemy na indywidualne podejście do gościa. Ale oczywiście cenimy także biznesowe spotkania, którzy nasi partnerzy organizują u nas. Choć czasem zdarza się nam rezygnować z niektórych intratnych ofert biznesowych, by zadbać o dobro naszych gości indywidualnych. Doceniamy to, że goście przemierzają wiele kilometrów dla naszego basenu, widoku, kuchni, dla tego spokoju i ciszy, komfortu. Mamy w planach sporo zmian. Chcemy być dla naszych gości najładniejszym hotelem. Rozbudowujemy się. Szkolimy, kształcimy. Stworzyliśmy salę kinową. Na najwyższym piętrze budujemy przepiękny apartament z tarasem i jacuzzi. Zapraszam Państwa do Heron Live Hotel. Tu jest naprawdę pięknie o każdej porze roku. Przekonajcie się sami przekraczając próg naszego hotelu a my przywitamy Państwa z uśmiechem na twarzy. Fot.: Dorota Czoch Zespół Heron Live Hotel Monika Cichowska Może zainteresują Ciebie Accor z darowizną dla Centrum Pomocy Humanitarnej PTAK Warsaw Expo “Inspired by her” w The Bridge Wrocław MGallery Pierwszy w Polsce Wyndham Hotel otwarty Ecolab wprowadza innowacyjny środek do ręcznego mycia i dezynfekcji naczyń Modernistyczny Mövenpick Zagreb wita pierwszych gości Hotellion od PMS Labs. Premiera nowego systemu do zarządzania hotelem
Dla porządku przyjmijmy, że szczęście to nie brak problemów, ale zdolność ich rozwiązywania. Spróbuj sobie wyobrazić, ile niesamowitych rozwiązań mogłoby pojawić się w twojej głowie, gdybyś tylko uwolnił umysł od rozgrzebywania problemów i otworzył się na nowe możliwości. Gdybyś zawsze patrzył na to, co masz, a nie na to, co właśnie straciłeś. Zastanawiał się raczej, jak wykorzystać to, co zostało niż rozpaczać nad chybionymi inwestycjami. Jak to osiągnąć? Oto kilka wskazówek Marca Chernoffa, które mogą okazać się przydatne w najtrudniejszych momentach. 1. Ból jest częścią rozwoju Czasami życie samo zamyka za nami drzwi. Okoliczności zmuszają nas do zmiany wektora. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ nadchodzi czas, by ruszyć naprzód, a sami boimy się pchnąć nasze życie do przodu. Gdy nadchodzą ciężkie czasy, pamiętaj, że nie ma bólu lub przeciwności, których nie da się przekuć w coś pozytywnego. To, że się z czymś zmagasz nie oznacza, że idziesz na dno. Każdy wielki sukces okupiony jest zmaganiami i wymaga czasu. Warto jednak zachować pozytywne myślenie. Pamiętaj, że istnieją dwa rodzaje bólu: taki, który nas osłabia i taki, który nas zmienia na lepsze. Gdy twoje życie to ciągły postęp, a nie tkwienie w miejscu, oba rodzaje bólu mogą pomóc ci się rozwinąć. 2. Nic nie trwa wiecznie Nawet po najciemniejszej nocy przychodzi dzień. Brzmi banalnie? Może, ale każdego ranka dostajemy dowód, że to prawda, a mimo to łatwo o tym zapominamy. Ulegamy przekonaniu, że zawsze będzie źle. Błąd. Nic nie trwa wiecznie. Jeśli wszystko układa się po naszej myśli, cieszmy się tym, póki trwa. Jeśli wszystko idzie źle, nie ma powodów do rozpaczy, bo to też się kiedyś skończy. Przeciwności i problemy to nie powód, by rezygnować ze śmiechu czy radości z życia. Każdy moment to jednocześnie koniec i początek, każda sekunda to nowa szansa, którą warto wykorzystać. 3. Strach i narzekanie nic nie zmienią Ci, którzy narzekają najwięcej, zazwyczaj osiągają najmniej. Nie udało się? To jeszcze nie koniec świata. Koniec jest wtedy, gdy nic nie robisz i zamartwiasz się tym. Jeśli w coś wierzysz, działaj! Podejmuj kolejne próby, walcz o to. Jeśli spędzisz dzisiejszy dzień na narzekaniu na wczorajszą porażkę, jutro nie będzie lepsze. Pamiętaj, że prawdziwe szczęście osiągniesz nie wtedy, gdy będziesz rozpamiętywał porażki, ale wtedy, gdy będziesz wdzięczny za uniknięcie dodatkowych problemów. 4. Blizny to symbol siły Nigdy nie wstydź się swoich blizn. Oznaczają one, że przeszedłeś przez coś trudnego i wyszedłeś z tego żywy. Poradziłeś sobie. Blizna to symbol triumfu, z którego warto być dumnym. Nie pozwól tylko, by sprawiały, ze żyjesz w strachu. Nie możesz ich zmazać, ale możesz patrzeć na nie inaczej. Jak mawiał Rumi: „Rana to miejsce, przez które światło dostaje się do twojego wnętrza”. 5. Nawet najmniejsze zmaganie to krok naprzód Cierpliwość to nie czekanie, a umiejętność utrzymywania dobrego nastawienia podczas ciężkiej pracy. Czujesz się samotny? Cierpliwości. Samotność może dać ci przestrzeń do działania i podjęcia następnej próby. Widzisz? Wystarczy odrobina determinacji i kryzys można przekuć w sukces. Pamiętaj, przeszkody to kolejne etapy drogi do celu. 6. Negatywne nastawienie innych to nie twój problem Nawet gdy otacza cię rzesza ponuraków, pozostań pozytywny. Uśmiechaj się, gdy inni będą próbowali zarazić cię pesymizmem. Pozostań sobą. Ponad wszystko nie próbuj się zmieniać, aby zaimponować komuś, kto uważa, ze nie jesteś wystarczająco dobry. Zmieniaj się tylko po to, by się rozwijać i stawać się lepszym człowiekiem. Dbaj o siebie, a nie o to, jak cię postrzegają inni. Jasne, przy odrobinie entuzjazmu łatwiej rozwinąć skrzydła, ale dopiero gdy go brak, a Ty walczysz dalej – to jest prawdziwa sztuka! 7. Co ma być to będzie Prawdziwą siłę okażesz wtedy, gdy będziesz miał mnóstwo powodów do narzekania i użalania się nad sobą, a nadal będziesz się uśmiechał i doceniał życie. W każdej przeciwności losu istnieje szansa, warto mieć otwarty umysł i ją dostrzegać. Nie jesteś w stanie wszystkiemu zapobiec. Żaden człowiek nie jest w stanie mieć pełnego wpływu na bieg wydarzeń. Czasami trzeba odpuścić i pozwolić sprawom toczyć się własnym torem, bo w przeciwnym wypadku można doprowadzić się do szaleństwa. Kochać swoje życie to w uproszczeniu ufanie własnej intuicji i wykorzystywanie szansy, jaką daje nam los oraz wyciąganie wniosków z doświadczeń. 8. Najlepsza rzecz jaką możesz zrobić to iść do przodu Nie bój się podejmowania wyzwań, próbuj mimo porażek, miej marzenia mimo trudności. Nie pozwól, by ciężkie doświadczenie sprawiło, że zamkniesz się w sobie. Pamiętaj, że nawet najtrudniejsze momenty mogą być częścią drogi do celu. To prawda, że życie jest ciężkie, ale ty jesteś silniejszy. Znajdź w sobie siłę, by codziennie się śmiać i cieszyć życiem. Idź dalej, rozwijaj się! Źródło:
wszystko dzieje się po coś